Kozieradki próbowała już większość z nas. Albo ma zamiar. A co ja na to? Hit czy kit?

Włosy:
+ napar z nasion kozieradki wcieram od dwóch miesięcy średnio raz dziennie. Bo czasem robię to i rano i wieczorem a czasem wcale, bo chcę mieć pachnące i świeże. Ale nigdy nie mam przerwy dłuższej niż jeden dzień
+ kozieradka wpłynęła na wypadanie włosów. Nie ma szału, bo nadal zbieram sporą ilość ze szczotki. Ale jest wiosna i z doświadczenia wiem, że bez wspomagania tych włosów byłoby dwa razy więcej do wyciągania z odpływu i zdejmowania z czesadeł
+ kozieradka przyspieszyła porost o ok. 1 cm/miesiąc. Dla włosów standardowo rosnących 1 cm na miesiąc skok o 100 % to dużo :)
+ jest tańsza od barszczu
+ naturalna
+ nie podrażnia i nie wysusza
- wiele z was zachwala efekt włosów uniesionych u nasady. U mnie nie jest to efekt dodający uroku. Babyhair sterczą na wszystkie strony jakby prąd mnie trzepnął. Musiałam przeprosić opaskę... ;P
- mówi się o spowalnianiu przetłuszczania... Nie zauważyłam. Może przez częste stosowanie?
+/- na początku zapach mi przeszkadzał. Czułam że roztaczam wokół siebie wiecznie woń rosołu. Po tygodniu przestałam go czuć. Ale przecież to nie oznacza, że go nie ma prawda? I inni na pewno czują ;)
Twarz:
+ naparem z nasion kozieradki codziennie po demakijażu przecieram twarz. Robię to przy okazji wcierania. Taki tam naturalny tonik
+ mniej wyprysków
+ mniej zaskórników
+ moje rozszerzone pory są naprawdę mniej widoczne
+ nie wysusza
+ przyspiesza gojenie
+ chyba przebarwienia są mniej widoczne. Albo to pierwsza opalenizna
Minusów w zasadzie nie ma, a na twarzy to i zapach się nie utrzymuje
Więc oczywiście kozieradka jest dla mnie wielkim hitem i nieprędko się z nią pożegnam. Szkoda tylko, że nie ma wcierki idealnej. Każda u mnie działa na coś innego. Największy wysyp babyhair zauważyłam po Joannie Rzepie. Najmniej wypadających włosów po Jantarze, najszybszy przyrost po Placencie. Kozieradka natomiast jest złotym środkiem. Działa na wszystko a nie tylko na jeden z problemów. No i ta poprawa stanu cery :)
Używałam kozieradki jedynie na włosy.
OdpowiedzUsuńNie wytrzymałam z tym zapachem... na kilka metrów czuć było ode mnie woń rosołu.
Hah ;p Woń rosołu, nigdy nie miałam kozieradki ale bojej sie jej kupować bo pewnie jak zobacze jaki ma zapach to rzucę ją w kąt ;p
OdpowiedzUsuńU mnie nie sprawdza się niestety.. nic nie robi ani z przyrostem, ani z wypadaniem. :(
OdpowiedzUsuńJeszcze nie próbowałam...jeszcze :)
OdpowiedzUsuńRadi
Witam serdecznie. Chcialam zapytac, czy kozieradke mozna stosowac przy lojotokowym zapaleniu skory. Do tego mam podyzszony testosteron i chyba lysienie androgenne na ktore wcieram wieczorami alpicort e. Czy mozna wcierac ja po porannym umyciu glowy? Pozdrawiam. Justyna.
OdpowiedzUsuńHej mam pytanie o zupełnie inny post - gdzie jest sklepik, w którym kupiłaś khadi i szampon Babuszki Agafii stacjonarnie??:)
OdpowiedzUsuńświetny blog :)
OdpowiedzUsuńhttp://alex-faashion.blogspot.com/
Hip hip hurra dla kozieradki! :)
OdpowiedzUsuńJa wcierałam 3 miesiące. Z przyrostem bywało różnie (3 różne wyniki co miesiąc) za to baby hairs są <3 I jeszcze pomogła na ŁZS. Żyć (i zapuszczać włosy) nie umierać!